Serial

Serial legenda, tasiemiec nie mający końca, tysiące jego odcinków. On był, jest i będzie. Ten serial uświadamia mi, jak błahe są te problemy, które na co dzień mnie spotykają. Ja nie musze się martwić, że moja matka sypia z moim mężem, mój ojciec okazuje się być moim bratem, a brat finalnie zostaje teściem. Nie okazało się po latach, że urodziłam jednak kiedyś dziecko, po czym je na jakiś czas opuściłam, by powróciło w postaci sąsiadki zaangażowanej w związek z moim synem. Ja z dnia na dzień nie tracę pozycji w firmie, by po tygodniu powrócić jako jej dyrektor trzymający w garści pakiet większościowy.

Ja nie zachodzę w ciążę przy każdym zbliżeniu i nie mam dylematu, kto będzie ojcem tego dziecka. Nikt nie podmienia moich wyników badań wszelakich. Wiem, kto był moimi rodzicami, wiem, ile mam rodzeństwa. Może moje życie jest przez to bardziej szare? Jednego tylko żałuję – że w moim świecie śmierć oznacza pożegnanie na zawsze, a w tamtym świecie nie jest niczym ostatecznym i pozostawia nadzieję.