Zaginięcie

Za oknem zrobiło się granatowo. Był to znak, że idzie burza. Zaczną błyskać pioruny, słychać będzie grzmoty. Karolina nie lubiła takiej pogody, miała z nią same negatywne skojarzenia. W taką pogodę właśnie widziała go po raz ostatni. Wyszedł na chwilę z domu, bo chciał zamknąć furtkę, która szargana podmuchami wiatru uderzała z impetem w kosz na śmieci. Droga w tą i z powrotem do furtki normalnie zajmowała niespełna minutę. Gdy po pięciu minutach nie wracał, wyjrzała przez okno. Furtka nadal szalała na wietrze. Karolina poczekała jeszcze kilka minut i wyszła z domu, by go poszukać. Coraz bardziej zaniepokojona nie zwracała uwagi na to, że z każdą sekundą jest coraz bardziej przemoknięta.

Wróciła do domu, a gdy burza ustała i zrobiło się jaśniej, wyszła szukać go dalej. Bez skutku. Od tamtego popołudnia minęły już cztery lata. Od tamtego popołudnia nie widział go nikt. A teraz znowu miało zagrzmieć. Oprócz pogody nie lubiła tej iskierki nadziei w sercu, że skoro burza jej go kiedyś zabrała, to może teraz go odda.


Tagi: ,

« »