Ciarki
Czwartkowy koncert przypomniał mi utwory, przy słuchaniu których ciarki przechodzą po plecach. Wspaniałe melodie, ale przede wszystkim siła tekstów. Teksty te nawiązywały do ówczesnej sytuacji politycznej i ekonomicznej w kraju, ale ja osobiście odnoszę je do mojej obecnej sytuacji życiowej. I czekam wciąż na wiatr, który rozgoni ciemne, skłębione zasłony, że w końcu runą mury i pogrzebią stary świat, a rezultacie jeszcze będzie przepięknie i jeszcze będzie normalnie. Wiem, że powinnam w końcu wziąć sprawy w swoje ręce. Do tej pory ograniczał mnie strach, dlatego pewnych działań nie podejmowałam. Jednak zupełnie nie zmieniło to mojej sytuacji na lepsze, wręcz pogrążam się stopniowo.
Dlatego może trzeba w końcu coś ruszyć, zmienić, tylko obawiam się, że moje ruchy będą skrępowane literą prawa, która dalej będzie chronić oszusta. To boli, że nie robiąc nic złego ma się mniejsze prawa i możliwości niż ktoś, kto jest nieuczciwy i działa na szkodę wielu osób i instytucji. Ale te właśnie melodie zagrzewają mnie do walki.