Cisza
Nie lubię ciszy i bardzo rzadko jej potrzebuję. Nawet z definicji jest nieprzyjemna – zupełny brak dźwięków mogących wytworzyć jakiekolwiek wrażenia słuchowe. Zastanawiałam się nieraz z czego ta antypatia wynika i mam kilka koncepcji. Jedna z nich to taka, że przyczyną jest strach. Siedzenie cicho kojarzy się z myszą pod miotłą, a jako właścicielka trzech kotek ryzykowałabym bardzo wiele. Przecież trudno w domu uniknąć siedzenia, nie sposób jest ciągle leżeć czy stać. Ponadto cisza mogłaby być dowodem na ewentualną nielegalną działalność. W naszym kraju zabroniona jest uprawa maku jako rośliny, z której uzyskać można środki narkotyczne. Nieprzypadkowo mówi się „cicho, jak makiem zasiał” i nie chciałabym po prostu ściągnąć na siebie kłopotów.